Miesięczne archiwum: Kwiecień 2002

mimikra (świt)

Otwarta klapa bagażnika z głuchym szęknięciem połyka przytarganą przez nią walizę. Chwilę później samochód wykonuje pół niezgrabnego piruetu i wolno wytacza się w naznaczone tysiącem latarń miasto, które o piątej nad ranem nie jest jeszcze miastem, ale tylko jego fantomem, … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

Klapucia Paciufa

Jest niedziela, ani kropli wina, co najwyżej dwie butelczyny niemieckiej ziołowej zaprawy do wódek i siateczka jabłek, którą wczoraj wieczorem kupiłem u jakiegoś domokrążcy za piątaka. Chyba dużo wziął, bo bździuchowate i bez smaku. I ten wieczór też nie miałby … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

szlaban

Mój tato od trzech tygodni mniej więcej jest w Kanadzie. Trudno mi to sobie wyobrazić. Trudno mi sobie wyobrazić, że wstaje, kiedy w domu mama zmywa po obiedzie, i kładzie się spać, gdy tu zaczyna świtać. W wojaże zagraniczne nader … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

wyją upiory

Jest głęboka czarna noc. Wyją upiory: uuuuuu! uuuuuu! Przy klawiaturze koputera półsenny Pjotr (trzydniowy zarost jest już czterodniowy, truskawkowy jogurt leniwie rozlewa się po żołądku, tkanka tłuszczowa tężeje). PJOTR (do siebie): Be or not to be? UPIORY PRZESZŁOŚCI (znudzone): Be, … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

mimikra (brzuch)

Od rana boli mnie brzuch. Znowu zgięty w pół biegnę do łazienki, spuszczam spodnie razem z majtkami i siadam na sedesie. Przez przezroczystą skórę próbuję dostrzec, co tak pali, co tak wibruje. Opieram głowę o chłodną krawędź wanny i to … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Goerlitz (świetlicki-podsiadło-wachnowski…)

Na moście granicznym w Goerlitz dwóch Niemców piło wódkę. W pewnym momencie jednemu zrobiło się niedobrze, wychylił się za barierkę i zwymiotował. Tak feralnie, że wypadła mu sztuczna szczęka. Wypadła – na szczęście – nie do wody, ale na betonową … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

mało lotna dziennikarka

Hej karolinow, hej Granulko, Poopo, Stworze, który czasami tu zaglądasz- nalałem sobie winka, by oblać – powiedzmy – Wasze zdrowie, tak, by prawdziwym czerwonym winem podarowanym mi przez pewną mało lotną dziennikarkę (patrzcie jak nisko upadły mało lotne dziennikarki w … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 5 komentarzy

prawie cały świat

W Olszanicy Gosia: „Przyjedź. Tak chciałabym się z Tobą zobaczyć…”. I Marta mamująca radośnie gdzieś tuż obok słuchawki (ach, kiedyż ona wujkować będzie). Już mają z Grzebysiem plany: za dwa tygodnie porywają mnie do Warszawy, potem jest długi majowy weekend … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy