Miesięczne archiwum: Listopad 2004

i trochę ustań

„Rozpalone głową usta i zamglone oczy sercem – połóż przy mnie na kołderce i trochę ustań” (Jacek Kleyff, „Kołderka” – z wydanej właśnie płyty ONZ „Już”; polecam) – Wciąż mylą mi się te absolwenty z abstynentami – wzdycha pani, poprawiając … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 12 komentarzy

smoła

„Najpiękniesze na świecie są oczy czarne, kto je pokocha ma życie marne, laj laj, laj, laj” – śpiewa skocznie discopolowy band, ale ekipa pogotowia wodociągowego nie pląsa: stoi z założonymi rękoma na skaraju czeluści i gapi się w otchłań. Rozryta … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 8 komentarzy

uśmieszki

Smutnieję, bo uśmiechnięta buźka, którą Olga namalowała mi żółtym flamastrem na przedramieniu, rozmazała się w kąpieli. Nieporównanie trwalsza, jest zlokalizowana poniżej blizna po zębach królicy, która dawno dawno temu, pomyliła mnie z pastewną marchwią. Dopiero teraz zauważam, że ma kształ … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

ucieczka (odcisk)

Wieczór w redakcji. – Pani Olu, puści mnie pani? – mówię do sprzątaczki, a pani Ola uśmiecha się i unosi mopa jak szlaban na granicy. Potem fachowo zaciera ślady na mokrej podłodze.

Opublikowano Bez kategorii | 8 komentarzy

półksiężyc (odcisk)

Gdy idę przez miasto, a wiatr owija mnie jak mumię bandażami lepkiego śniegu, widzę go znowu; nad budynkiem szpitala dla psychicznie chorych, nad dachem przedszkola i nad osiedlem, gdzie mam mieszkanie. W końcu śnieg zalepia mi powieki.

Opublikowano Bez kategorii | 7 komentarzy

bez śladu blizny

Kierowca pekesu częstuje pasażerów oscypkami. – Kolega miał kurs do Zakopanego – wyjaśnia. W ciemności odłamujemy po kawałeczku sera i podajemy woreczek siedzącym z tyłu. Tymczasem tłuste cielsko autobusu wytacza się z miasta i wbija długimi światłami w mrok. Droga … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 3 komentarzy

żądza pieniądza

Cichy sobotni wieczór. Pjotruska strzepuje ze sweterka resztki po roztopionym śniegu, a ekspedientka waży dla niego zółty ser. Nagle do sklepu wpada dwóch łebków. – Dobry wieczór. Możemy pod ladę? – pytają i nie czekając na pozwolenie walą się na … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

przepraszam, pomyłka

Mógłbym spać, gdyby nie sąd w J., który wzywa mnie w charakterze świadka na ósmą trzydzieści i pod rygorem kar finansowych każe wczesnym rankiem wyjść na przystanek. Jest zimno, wieje, ponuro buczą pręty na balkonie; psa bym nie wygonił w … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 9 komentarzy

kreska po kresce

Dmuchany Święty Mikołaj sprzed fabryki bombek macha do mnie pulchną łapką, gdy jadę do pracy. Odmachiwuję dyskretnie, udając przed współpasażerami, że nie nie wcale nikomu nie odmachiwuję, tylko przecieram zachodzącą parą szybę. I widzę, że jeszcze parę osób przeciera w … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 3 komentarzy

testament

Dzień, w którym śmiertelnie zainfekowany kierownik planuje wyzionąć ducha. Od rana skarży się przez służbowe gadu gadu: „Zdycham, zdycham”. Przytomnie polecam mu testamentum w czas spisać, i majątkiem – tak ruchomym, jak i nieruchomym – rozporządzić, by nieroztropnym zejściem zamieszania … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy