wściekły pies

„postaraj się o jeszcze jedną samotność
w tej godnej pożałowania samotności
żebyś miał więcej drzwi prowadzących
do siebie i zamykających się przed tobą”
(Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, „LIV. Areszt”)

Siedzimy z DJ Przemo w pubie u Murphiego, pijemy żywca i gadamy. O Depeche Mode, o wzbogacaniu rudy miedzi, o kobiecym boksie, o prominentach z L., o roztrwonionej młodości. Dzisiaj słowa nie są ważne, to coś jak popcorn, który dodają tu każdemu klientowi do piwa. DJ Przemo jest niezastąpiony w takie wieczory: gada, gada, gada. Wystarczy co trochę skinąć głową, zaiskrzyć okiem, skrzywić się lub uśmiechnąć; dostarczyć odrobinę tlenu.
Uparł się mnie spić – poza piwem znosi więc wściekłe psy, jeden biało-czerowny kieliszek po drugim. Pijemy, wzdychamy. On pali, ja kaszlę. Symbioza. Potem wszystko się miesza: piwo wódka maliny tabasco bokserki popcorn słowa Dawid Gore Martin Gaham. I w końcu nie wiem co czuję. Na pewno nic wzniosłego – ani miłość, ani nienawiść. Nic wzniosłego. Co najwyżej duże puste płaszczyzny do wypełnienia niebieskim lub żółtym, jak w dziecięcych kolorowankach.
I – w zupełnie w innym miejscu -uwierający coraz mocniej pęcherz.
Ach, jak teraz się podnieść.
Jak podnieść się.
Jak przejść godnie te siedem metrów do ubikacji.
Przejść do kibla obok stolika dwóch dziewczyn, które przyglądają się mi życzliwie od godziny. I przede wszystkim jak nie położyć im – z psiej wdzięczności – głowy na kolanach.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „wściekły pies

  1. minsania pisze:

    Jeszcze zabawniejsza notka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>