desperados

Dzień, w którym moje podstępne ciało próbuje – niby niechcący – popełnić samobójstwo. Dwukrotnie. Zaczynam je nawet lubić za tę desperację.
Najpierw wpada w poślizg w zalanej wodą łazience. Proszę sobie wyobrazić: pluf – i leci do tyłu, bose i nagie. Takie wychuchane, kruche, podatne na urazy, złamania kręgosłupa, pęknięcia czaszki – całe życie w pasach bezpieczeństwa, kapokach, kaskach, ochraniaczach – nagle pluf i leci do tyłu na złamanie karku.
Śmierć to upokorzenie dla ciała. I należy być na to przygotowanym. A jednak odnaleziony przez podtopioną sąsiadkę z dołu (zgorzkniałą farmaceutkę) goluteńki trup mężczyzny w średnim wieku z roztrzaskaną o glazurę potylicą to skrajna profanacja.
Może mojemu ciału nie zależy, ale duch ma w sobie odrobinę godności. I zdolność czynienia cudów. To widać na stopklatkach: prawa ręka wysuwa się w bok, jak pęd winorośli szuka jakiejkolwiek podpórki, znajduje futrynę drzwi, wczepia się w nią, mocno. I wszystko kończy się dobrze – kończy się wybitym kciukiem.
Zaraz potem przy krojeniu pomidora moje ciało podnosi na siebie nóż i zacina się w inny palec. Nieśmiertelnie, na szczęście. Chucham i dmucham na pozostałe osiem palców, oraz całą resztę.
Duch drży. Strach z tak cholernie zdesperowanym ciałem wyjść na ulicę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „desperados

  1. Prawdziwie Dziwna pisze:

    Skaleczenie i beton w łazience są nawet fajne. A wiesz kiedy się takie stają? Takie przyjazne. Dopiero wtedy, jak nam wytną kilka niezbędnych do egzystencji organów. Stąd życzę Ci dozgonnej niezgody na ból cięcia, rżniecia (bez skojarzeń)i bakutil. Bo co, kurwa, z tym dalej robić? Czasami wulgaryzmy są potrzebne, choć mam świadomość, że Cię rażą. Ale przepraszam, że ranię. To był taki mały manifest. Solówka. Egoistyczna solówka.

  2. iluzjana pisze:

    Tak jakby twoje ciało przestało siebie lubić. Niby-to przypadkowe zdarzenia, a znaczące. Uważaj na siebie :-)

  3. ireo pisze:

    jako Wielki Trzynasty jest poniekąd zwolniony z obowiązku komentowania

  4. ppo pisze:

    (czyli prawdziwie znikam, zauważyłam przypadkiem, plum i plum, a jednak muszę jeszcze do ciebie napisać w pewnej sprawie, nie masz nic przeciwko?)

  5. pjo>ppo pisze:

    (proszę bardzo, plum plum)

  6. pjo>ppo pisze:

    (nie pytaj mnie o takie rzeczy, bo nie wiem jak odpowiadać; oczywiście, że możesz; każdy kto żyje może)

  7. pjo>ppo pisze:

    (i duchy, jeśli potrafią, mogą też)

  8. sommer pisze:

    jakbys zupelnie nie mial wplywu na te wybryki swojego ciala

  9. matylda-betula pisze:

    Raz udało mi się przejść przez ulicę na czerwonym świetle i byłam wielce zdziwiona czemu te samochody nawet odrobinę nie przyhamują. Kierowcy musieli być zszokowani, bo nawet nie trąbili. Jak bum-cyk-cyk musiał mnie anioł przeprowadzić, bo powinna zostać ze mnie miazga. Jak już na drugiej stronie ulicy zakapowałam co się stało to mnie zmroziło. Brrr…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>