cztery siedemdziesiąt

Piękna ekspedientka z mięsnego kroi dla mnie wędzonkę w plasterki. Pięknie kroi, więc mogę patrzeć i czekać. Ale stojący za mną łysy donjuan niecierpliwi się.
- Ma pani serca? – pyta, lustrując chłodnym wzrokiem zawartość chłodni.
- Nie mam.
- A żołądki?
- Jedno własne serce i jeden własny żołądek – ponuro wzdycha ekspedientka. – Wszystko zepsute.
- Taka pani młoda i już zepsute. Zakochać się trzeba – doradza donjuan.

Zamiast odpowiedzieć, piękna patrzy na mnie znużonym wzrokiem.
- Cztery siedemdziesiąt – mówi, odrywając z kasy paragon.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „cztery siedemdziesiąt

  1. berenicca pisze:

    dobrze, że nie chciał wątróbki :))
    albo móżdżku…..

  2. segna pisze:

    Ja bym wzięła zepsute. I naprawiła.

  3. ireo pisze:

    dekadencja podrobów
    wpędzi nas do grobów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>