Miesięczne archiwum: Luty 2007

sasza

Grzebyki wyciągnęli swą kotkę ze stajni, odchowali po miastowemu i właśnie przeżywają jej pierwszą w życiu (przepraszam za słowo) ruję. Cierpi cała rodzina, bowiem Saszka ociera się o domowników, patrzy w oczy z wyrzutem i miauczy tym rozpaczliwiej, im rozpaczliwiej … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

umarła

Nie dzieje się nic, zimne wchodzi szparami z jednej strony bloku, przechodzi przez mieszkanie, przeze mnie, i wychodzi z drugiej. Kulę się pod kołdrą, w niedokończonym śnie o mieście, w którym nie potrafiłem ciebie znaleźć, choć chodziłem po twoich śladach. … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

nie ma nic

- Stój! Stój, aniele! – na dworcu PKS w L. woła za mną inny anioł. Jest pijany, lecz akurat w tej chwili to go uskrzydla. Zdecydowanie bardziej dokuczliwy okazuje się nałóg nikotynizmu. – Daj, aniele, przyjacielowi papieroska – sępi. No, … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

krzywe drzewo na szczycie

1. Kuba pnie się po pniu na szczyt stuletniej sosny powalonej przez wichurę. Obok leżą wyrwane z korzeniami brzoza i topola. I jeszcze jedna sosna, złamania w pół. Były tu od zawsze, odkąd pamiętam – teraz ich nie będzie. 2. … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

śmierć z wycieńczenia

Zjadam pączek od pani Rozalii. Jest jak ona: pomarszczony, lepki od lukru, z truskawkowym kleksem w środku. Dobry. Mimo to Agata prosi, bym nasłał na panią Rozalię rosyjskich specjalistów od zimnych nóżek w betonie. Ekspertów od zaginionych bez śladu. Od … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

sobie na waletynki

W mieszkaniu, w którym nie ma kobiety, odbijam się w zaparowanym lustrze. W rwącą kipiel wypluwam do umywalki krew i ślinę zmieszane z ziołową pastą do zębów. Piję prosto z kranu, jak dzikie zwierzę. Śniłaś mi się. Śniły mi się … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 7 komentarzy

klucz

Miasto w liszajach brudnego śniegu, jak mokry pies do którego trzeba się przytulić. Bo idzie noc. Pan Franciszek zawiesza kłódkę na sklepie. – „Już nie zapomnisz mnie…” – nuci chowając do kieszeni klucz, niepotrzebny aż do rana. Potem przekracza obrysowany … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 5 komentarzy