Miesięczne archiwum: Listopad 2007

pjotruska jako wartościowy element

Pjotruska to wartościowy element miejskiego ekosystemu. Dziś odczytał rozkład jazdy pani, która zapomniała okularów. Drugiej pani, dobrze widzącej, udzielił wyczerpującej informacji o autobusach, które zdążyły odjechać w siną dal zanim nadeszła. Wszystko bez opłat. Zmarzł oczywiście. Zimno jest. Wieje wiatr … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

dziś samotnie dopiłem waniliową wódkę

Zasypianie w busie i budzenie się na czas, dwie minuty przed końcowym przystankiem, to moja specjalność. Zasypianie i budzenie się na dwie minuty przed śmiercią. Pan Jacek – nieopierzony anioł – mówi: „Proszę nie szarpać za klamkę”, więc czekam karnie … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

gwiazdy tańczą na lodzie

W telewizji gwiazdy tańczą na lodzie, a ja mam mniej więcej to samo w wersji live, bo gdy rano wybiegam do pracy służby porządkowe dopiero zabierają się za neutralizowanie szklistej powłoczki na chodnikach. Teren jest pofałdowany – tu górka, tam … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 3 komentarzy

power (odcisk)

Budzę się wcześniej, jeszcze ciemno i zimno, śnieg na parapecie. I nie wiem, czy Donald Tusk już jest premierem czy ciągle żyjemy w tamtym niedobrym państwie. Lustruję lodówkę: odrobina mleka, siedem jajek, resztka oleju rzepakowego – da się żyć. Na … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

drzymała

Listopad, też mi pora na narodowe święto. Gdyby to był styczeń można by stoczyć (za niepodległość) odwetową bitwę na śnieżki z potomkami zaborców. Gdyby trafił nam się ciepły lipiec, z lubością studzilibyśmy stopy pielgrzymów-tułaczy w ojczystym Bałtyku. Ale co można … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

darzbór

Nie było dobrze: psy goniły w naszą stronę rannego dzika a my z dekownikami, którzy na skraju lasu szykowali dla myśliwych gorącą strawę, nie mieliśmy ani jednej dubeltówki. Może dlatego myśli zaczęły krążyć wokół skrzynki butelek z destylatem. Wzbranialiśmy się … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

ulepek

Samochód to było coś. Przejażdżka samochodem to było coś. Do dzisiaj pamiętam, jak któregoś popołudnia wuj przyjechał nowiutką, pachnącą Polmozbytem syrenką i zabrał nas, smyków kilkuletnich, na wycieczkę do Zagrodna. Miała obite czerwonym skajem siedzenia, na które od razu położyliśmy … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy