ctmbsc. korowiow i behemot

- Też uważam, że to było głupie – odezwał się ktoś za ich plecami.
Maks i Udar odwrócili się, by ujrzeć, jak w szparę między niedomknięte drzwi bez pardonu wsuwa się dziwny osobnik: niemłody już ale i niestary, chudy, opalony z wąsikami jak piórka i malutkimi wesoło zmrużonymi oczkami. Łyse czoło nieznajomego muskała smużka włosów, rzadkich, zaczesanych na pożyczkę aż zza lewego ucha. Na jego czole nie lśniła ani kropla potu i już ten fakt w połączeniu ze spokojnym, wręcz radosnym głosem przybysza wydał się chłopakom niepokojący. Poza tym przybysz, który naruszył właśnie ich domowy mir, ubrany był jak kloszard. Nosił rozciągnięty t-shirt z okładką „Nevermind” Nirvany, spodnie ni długie ni krótkie, ni żółte ni brązowe, w paseczki sprzed pięciu sezonów. Do tego sandały, rozkłapane i naciągnięte na brudne białe skarpety z dezynwolturą, która samego Dawida Wolińskiego wpędziłaby w zakłopotanie. Maks i Udar oniemieli.
- Tak, to było głupie, ale z Behemotem nie ma dyskusji. Jak sobie coś, uparciuch, postanowi, to choćbyście Bóg wie co powiedzieli, u niego zawsze finis coronat opus – trajkotał dziwny typ zupełnie bez sensu. – Mówiłem mu: „Po co te figle?! Panowie się przestraszą, może nawet w parkan wjadą, guza sobie nabiją i nici z naszego interesu!”. A on nic tylko wąsa kręci. Mruczy. W końcu zrobił co zrobił.
- Co zrobił? – wybełkotał Udar. Bezsensownie. Ale fałdka na jego czole świadczyła, że usiłował myśleć.
- No rzucił się na was jak zwierzę. Stricte na samochód, którym panowie jechali. To zdaje się Audi A4 wersja b6, prawda?
Maks i Udar spojrzeli po sobie. Już wiedzieli. Mieli przed sobą wariata. Czubka, który nawiał z Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Złotoryi i grasował po przedmieściach. To wyjaśniało jego dziwny strój i idiotyczną paplaninę.
- Aha – powiedział Maks, a miało owo „aha” jednoczesnie zasygnalizować Udarowi odzyskanie kontroli nad sytuacją, jak też uśpić czujność wariata, to znaczy dać natrętowi do zrozumienia, że tak, to jest Audi A4 wersja b6, że żadnych więcej wyjaśnień nie potrzebują, że rozpracowali go i że może sobie iść swoją drogą.
- To znaczy, że nie gniewają się panowie?
- Ani trochę – uśmiechnął się Maks.
Czubek przyglądał mu się przez kilka sekund podejrzliwie. W końcu teatralnym gestem złożył drobną, chudą dłoń na piersi, nakrywając wyblakły jednodolarowy bannot z okładki Nirvany.
- Kamień z serca – oznajmił. – Naprawdę, kamień z serca.
Cofnął się o krok, wystawił głowę na zewnątrz i zawołał:
- Behemocie, chodż do nas, panowie się nie gniewają.
- Naprawdę? – odpowiedział mu jakiś pomruk.
- Naprawdę.
Nieśmiało do garażu wsunął się gruby czarny jak sadza kocur, dwukrotnie albo nawet trzykrotnie większy od największego kota jakiego w życiu widział Maks. Zwierzę miało puchaty ogon, głowę jak u atlety i iście kawaleryjskie wąsiska, czujnie nastroszone. W dodatku chodziło na tylnych łapach, a przednimi – na przemian to prawą, to lewą – nerwowo pocierało plamkę oleju rozmazaną na nosie.
- Przepraszam – burknął kocur jak skruszony dzieciak.
Jedno spojrzenie na niepewny uśmiech Maksa upewniło Udara, że wbrew wcześniejszym sygnałom kontrola nad sytuacją nie została odzyskana.
- Ja też przepraszam, bo powinienem był nas przedstawić. Panowie pozwolą, Korowiow, były regent cerkiewny, obecnie sales representative pewnego zachodniego przedsiębiorstwa dynamicznie wkraczającego na wschodni rynek – chudzielec wyprostował się dumnie i prestidigitatorskim ruchem wyciągnął nie wiadomo skąd dwie wizytówki. Na kredowym papierze w istocie widniał napis: „Fagot Korowiow Sales Representative HA GENS GmbH” i coś tam jeszcze drobnym druczkiem, którego w ciemnawym wnętrzu garażu nie szło nijak odczytać. – A to jest mój towarzysz, Behemot – Korowiow kontynuował prezentację.
Kot skłonił się z elegancją, a kiedy wyprostował plecy w jego żółtych oczach nie było już śladu nieśmiałości. Teraz błyszczały hardo, prowokująco, zaczepnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „ctmbsc. korowiow i behemot

  1. ~kuskus pisze:

    czyta sie z wypiekami na twarzy :) – kiedy ciag dalszy? Swieta niebawem…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>