wzgardzony nie gardzi

Niespełna dwie godziny temu Kajetan napisał na Facebooku: „Kto ptaka puszcza wolnego niech się nie dziwi, że wrócić nie chce, kiedy wcześniej został wzgardzony!”

Kompletnie się nie sprawdza. Aktualnie mam gołębia na balkonie. Najprawdopodobniej młody, typ pocztowy, ucywilizowany (żółta plastikowa obrączka na lewej nodze, przebłysk inteligencji ewent. cwaniactwa w oku). Żal mi się stworzenia zrobiło – skarmiłem je resztką łuskanego słonecznika, co go sikorki przez zimę nie zjadły, napoiłem doskonałą kranówką ze studni głębinowych. Pomyślałem, że tak zaopatrzony odleci. Nabierze sił do zmagań z wolnością i odleci. A on ani myśli. Wkurzyłem się lekko, bo zamiast tego nasrał na moją własność, niewdzięcznik. Przypuściłem szturm, to odleciał, ale kawałeczek tylko, na parapet sąsiadki (nawiasem mówiąc, tam też z miejsca narobił). Siedzi i popatruje łakomie na mój balkon. Odejdę, to wróci. Za grosz honoru. Kajetanie, ekspercie od wolności, radź teraz: co mam począć z ptakiem, który wzgardzony, nie gardzi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>